13.11. piątek 19.00 Pokaz premierowy filmu Bajzel po polsku Eugeniusza Klucznioka

Tarnogórska premiera śląskiego filmu „Bajzlu po polsku” Klucznioka i Ropiaka nie odbędzie się w samo południe, bo to nie western. Dlatego Galeria Satyry „NaTynku” w Klubie 22 zaprasza na nią 13 listopada 2009 o godz.19.

To już piąta część śląskiej serii, którą tworzą filmowcy-amatorzy z Rybnika i okolic. Scenarzystą, reżyserem i autorem muzyki jest Eugeniusz Kluczniok. Operatorem kamery i montażystą - Mirosław Ropiak. Zdjęcia do filmu kręcono m.in. na terenie byłej kopalni Dębieńsko, w której część zdjęć do nagradzanych „Drzazg” realizował Maciej Pieprzyca.

Film opowiada historię jednego dnia w pewnym zakładzie pracy. Dla jego pracowników wykonanie nawet najprostszej czynności urasta do problemu o wymiarze kosmicznym niemal. Coś nam to przypomina, a i historia uczy, że historia nas niczego nie uczy. Nie jest to jednak film popularno- naukowy, ani dokumentalny. Mimo to są tacy, którzy podejrzewają, iż to, co opowiada film, mogłoby wydarzyć się w każdym zakładzie, nie tylko na Śląsku. Jedną z głównych postaci gra Jerzy Janeczek. Aktor znany najbardziej z roli Witii, syna Pawlaka w filmach „Sami swoi” i „Nie ma mocnych” Kinomani zapamiętali go też zapewne z filmów: „Gwiazdy poranne”, „Karabiny”, „Amnestia”. W filmie zobaczymy także Jerzego Cnotę, który kiedyś współpracował z Janosikiem. Oczywiście tylko w filmie, bo żadnych prawdziwych rozbójników w „Na Tynku” nigdy nie było. To jest przyzwoita galeria satyry, a nie jaskinia zbójców. W pozostałych rolach występują: Grzegorz Stasiak – kto go nie zna? Eugeniusz Kluczniok – wszyscy. Andrzej Toluś Skupiński – bywalcy w „NaTynku” też. Jerzy Haberstroh – był u nas dwa razy. Raz, pokładaliśmy się ze śmiechu. Znaczy – bywalec. Ola Harazim – mieliśmy okazję poznać osobiście rok temu. Mariusz Groborz - po raz pierwszy na ekranie i u nas. Dwa sukcesy w jednym. Nie jesteśmy zazdrośni, mamy własne, więc życzymy wielu następnych.

Wszyscy najprawdopodobniej na premierę przyjadą, film przywiozą, można będzie kupić i ma być miło. Wcale nie tylko dlatego, że wstęp do „Na Tynku” - jak zwykle- bezpłatny. O tym też może kiedyś nakręcą jakiś film. Data pierwszego „klapsa” nie jest jednak jeszcze ustalona, termin premiery kompletnie nieznany. Dlatego w imieniu „Na Tynku” na premierę filmu „ Bajzel po polsku” zaprasza serdecznie tymczasem...

Mieczysław Filak


Limeryki Stefana Kudełki:

Miłość niespełniona
Jan,melancholik w Nowej Rudzie,

zakochał się w jesiennej nudzie.

Ona też,wzajemnie,

pokochała go nie mniej,

lecz żar uczuć ostudził grudzień.

Skrzypek

Pewien znany lutnik z Wrzeszcza

zrobił raz skrzypce dla świerszcza,

lecz instrument zbyt duży

nic dobrego nie wróżył -

bark podczas grania mu trzeszczał.

Baca

Pewien baca z Podhala

za dużo sobie pozwalał.

Owce się zbuntowały-

bacę do sądu pozwały.

Ów pyta : Baco,czyś baran ?



Lekcja ekonomii


Do kraju biednych tubylców przywędrował kiedyś dobry, biały człowiek ze swym pomocnikiem i obiecał, że pomoże im wznieść się na wyższy poziom gospodarczy, bo im się to należy, jak psu zupa i kości.

Na początek ogłosił, że w celu zwiększenia kwot z eksportu zapłaci 1 dolara za każdego dostarczonego mu wróbla, których stada bez sensu i bezproduktywnie skakały po kraju. Tubylcy natychmiast dostarczyli mu 1000 wróbli, którymi od lat pogardzali. Wówczas dał anons w prasie, że za następne będzie płacił po 10 dolarów, bo przecież zasłużyli sobie na „złote góry.” Tubylcy dostarczyli mu 100 ptaszków, bo było ich już mało. Wtedy ogłosił, że za każdego będzie teraz płacił po 500.

Niestety. Nawet miraż „złotych gór” nie pozwolił tubylcom złapać więcej, niż jednego. Ich dobroczyńca nie spoczął jednak w swej dobroci i przyrzekł, że teraz gotów jest za każdego zapłacić 5000 dolarów. Jego pomocnik publicznie pukał się w głowę, nie widząc w tym żadnego ekonomicznego sensu. Ale on trwał w swym uporze czynienia dobra i po ostrej kłótni wyjechał po gotówkę, zostawiając pod opieką pomocnika tego jednego wróbelka.

Utuczeni dobrocią tubylcy byli zrozpaczeni, że tak tanio pozbyli się stada poprzednich. Widząc ich rozpacz, pomocnik białego człowieka zaproponował im taki deal: Ja sprzedam wam tego ostatniego wróbla za 2500 dolarów, które zgromadziliście i zarobicie drugie tyle, pod warunkiem , że odprowadzicie mnie do granicy pod ochroną, bo mój pryncypał będzie na mnie wściekły. Wzruszeni jego poczciwością i zaprawieni już w ekonomii tubylcy zanieśli go pod strażą do granicy w lektyce.

Od tego czasu nikt z tubylców nie zobaczył już dobrego, białego człowieka, ani jego pomocnika.
Drzazga

Patronka

W kożdo wypłata z karczmy łod rana

Dioboł baniorzom się kłaniał:

Wstąpcie panowie! Na chwilkę. Tanio!

Na progu zostawał anioł.

Siedział i drzemał we dnie i w nocy,

Choć miał być im ku pomocy.

A dioboł w bojtle patrzoł i kusioł,

Z pustymi na pysk wyrzucioł.

Płakały w domach żony i matki,

A w strzępach biegały dziatki.

I skiż anioła nieszczyńścia w kupie,

Łokropne jest te dno w kufie.

Pon Bóczek w niebie – Do diobła! – godo;

Jak się poradzić z tom trzodom?

Woło anioła, pado mu – Basta!

Dom im za stróża niewiasta.

Od tego czasu z bany drużyna

Patronka mo – Katarzyna.

Łona ich, co dzień trzymo na oku,

Oni jej wdzięczni raz w roku.
Drzazga


Galeria Satyry Na Tynku
Mirosław Ogiński - 506419568
Małgorzata Burzka-Janik - 604645132
Adam Morawiec - 601408378
Mieczysław Filak - 694529565
ul. Czarnohucka 22
42-600 Tarnowskie Góry
natynku@onet.eu





Galerie: