27.03.2009 Bartłomiej Belniak - otwarcie wystawy

27 marca (piątek) godz. 20.00
BARTŁOMIEJ BELNIAK
wernisaż wystawy rysunku satyrycznego

 

Bartłomiej Belniak – (ur. w 1974 roku) jest absolwentem Pomaturalnej Szkoły Reklamy w Katowicach oraz Wydziału Artystycznego WSP w Częstochowie w pracowni art. graf. R. Osadczego. Pierwsze swoje rysunki satyryczne opublikował w 1998 roku w „Gazecie Galerii "Piranie Dwie" H. Cebuli (Jarosław 2005), w Małopolskej Galerii Sztuki "Dwór Karwacjanów" (Gorlice 2006). Jest laureatem międzynarodowych, ogólnopolskich i regionalnych prezentacji i konkursów rysunku satyrycznego. Wśród licznych otrzymanych przez niego nagród trzeba wymienić: wyróżnienie "Koguci Pazur" (Oława 2003 wydawnictwa "Dobry Humor"), nagrodę Instytutu Polskiego w Sztokholmie w konkursie Humorkompaniet p.t. "Nowa Europa (2004), nagrodę specjalną Międzynarodowego Konkursu Satyrycznego "Don Quichotte" – (Niemcy 2004), Trzecią Nagrodę "Złota Szpila" (Przemyśl, 2005 i 2006), nagrodę specjalną The 2nd WINE International Invitation Cartoon Exhibition (2005 – Chiny),  nagrodę Stowarzyszenia Polskich Artystów Karykatury - Papkinada'2008, Nagrodę w Międzynarodowym Konkursie KARPIK'2008.
_______________________________
PYTANIA na poważnie i wesoło:

Co znaczy dla Pana bycie satyrykiem?
Być satyrykiem to w moim wyobrażeniu specyficzny sposób podejścia do życia. Polega on na dystansie do siebie i innych, sprawiania prostych codziennych sytuacji, kontaktów i zjawisk sympatyczniejszymi niż urzędowa grzeczność i polityczna poprawność. Nie oznacza to bycia irytującym klaunem, wymuszonego śmiania się na zamówienie, czy dowcipów poniżej „skórki od banana na drodze”.

Kiedy i z jakich powodów zdecydował się Pan na bycie w życiu rysującym satyrykiem?
Rysowałem od zawsze. Odkąd sięgam pamięcią, nigdy nie miałem większych przerw i głębszych kryzysów twórczych. Zabawa z rysowaniem zaczęła się - jak to zwykle bywa – w czasach licealnych, potem na studiach.  Dotarło do mnie, że ilustracje mojego autorstwa niosą ze sobą jakieś wartości w momencie pierwszej prasowej ublikacji, pierwszych nagród, wydania pierwszych autorskich publikacji. Takie momenty zapadają w pamięć i dodają skrzydeł.

Skąd  czerpie Pan inspiracje do swoich prac?Inspiracje są wszędzie, trywialnie brzmi że inspirujące jest życie. Ale właściwie nie ma innego sensownego wytłumaczenia. W moim przypadku inspirujące są momenty gdy nastrajam odpowiednio specjalne obszary mózgu, twórcza jest świadoma drzemka, miły letarg między jawą a snem, często trudnością jest jednak zanotowanie pomysłów. Bywa, że w krótkim czasie udaje się wpaść na sporo rześkich pomysłów, a niejednokrotnie z niektórymi tematami trzeba zmagać się długo i cały czas nie trafia się w sedno. Znam wiele osób, które zauważają kuriozalne i zabawne scenki z życia codziennego, lecz nie potrafią przełożyć ich na obraz. To akurat domena rysowników.

Nad czym aktualnie Pan pracuje? Co Pana teraz najmocniej pochłania?
Aktualnie wykonuję kilka cyklów rysunkowych w bardzo różnych tematach. Z jednej strony to stylizowane na styl retro mapy pięknych regionów północnej Polski. Innym biegunem są rysunki na temat biblioteki i scenki o czytelnictwie, pracuję też nad ilustracjami obrazującymi jakość obsługi klienta detalicznego. Spektrum działań jest więc dość duże. Staram się mimo to nie zaniedbywać prostych, codziennych rysunków na tematy przeróżne.

Co by Pan wybrał kawę, herbatę, colę, a może piwo?
Ciekawe i trudne pytanie. Z tej wielorasowej rodzinki chyba najbardziej obszedłbym się bez coli i kawy. Obawiam się jednak, że notoryczny nadmiar piwa mógłby spowodować osłabienie mojej sympatii do tego wspaniałego trunku i służbowe taczki na przedni mięsień zwany piwnym. Herbatka jak najbardziej, ale rzadziej a porządna.

Czym najbardziej lubi Pan podróżować?Zdecydowanie jednoślady. Samochód w mieście mnie męczy,  przyjemne są jedynie długie wyjazdy szczególnie nowymi trasami, najchętniej bez dziur i kolein. Szkoda, że aura nie zawsze pozwala na rower i skuter. Mam też zakodowaną dziecięcą sympatię do kolei.

No i gdzie chętniej: w góry czy nad morze?Zwykle nie ograniczam się tylko do tych dwóch opcji, wybieram często też coś pomiędzy. Egzotyczne są np. wyjazdy do miejsc typu Warszawa. Z racji miejsca zamieszkania (Beskid Niski), ekscytujące są nadmorskie wakacje, ale góry niemniej bardzo lubię, zarówno duże jak i małe, również Tarnowskie.

Pana ulubiony bohater?
Znam wielu bohaterów, o których mało kto wie, a ich czyny są niemniej heroiczne, niż działalność medialnych ulubieńców. Żeby nie było tak pompatycznie, to kogoś wymienię: Forrest Gump, Tytus de Zoo, Kurt Vonnegut, członkowie Monty Python Flying Circus, Stanisław z Łodzi, mieszkańcy miasteczka Mikropolis i wielu innych.

Najbardziej szalona wyprawa…
Wszystkie młodzieńcze wycieczki z kolegami i koleżankami, kiedy planowało się wyjazd wieczorem, a rano wyjeżdżało, nie było komórek, wszyscy mieli jednakowe tenisówki, namiot przeciekał, a konserwy były ciężkie i smaczne.

Najkoszmarniejszy ze snów...
Kiedy nie śni się nic.

TYGODNIK GWAREK
Satyra ponadczasowa

2009-04-02

 

 

„Zdecydowałem się kandydować!” – to tytuł nowej wystawy w Galerii Satyry „NaTynku” w „Klubie 22” w Sowicach. Swoje rysunki prezentuje Bartek Belniak. Rysownik przyznał, że preferuje tradycyjne, „archaiczne” metody pracy, czyli po prostu odręczne rysunki. – Może dlatego, że świat wokół jest tak skomputeryzowany, multimedialny – zauważył Belniak podczas wernisażu wystawy. Stara się, by tematyka jego prac była ponadczasowa, rzadko odwołuje się do bieżącej sytuacji. Przyznał jednak, że jego zdaniem wysocy urzędnicy na satyrę zasługują.


Galeria Satyry Na Tynku
Mirosław Ogiński - 506419568
Małgorzata Burzka-Janik - 604645132
Adam Morawiec - 601408378
Mieczysław Filak - 694529565
ul. Czarnohucka 22
42-600 Tarnowskie Góry
natynku@onet.eu





Galerie: