05.04.2008 Wystawa prac Witolda Mysyrowicza oraz występ Mariana Makuli i Andrzeja Tolusia Skupińskiego

Relacja własna Witolda Mysyrowicza z wernisażu w Galerii Satyry Na Tynku:

5 kwietnia w Galerii "Na Tynku", w Klubie 22, w Tarnowskich Górach, odbył się wernisaż wystawy rysunków Witolda Mysyrowicza. Wernisaż okraszony występami śląskich kabareciarzy Mariana Makuli i Tolusia Skupińskiego. Artystów śląskich aż do przesady. Ale żeby do imprezy doszło, autor musiał wszak na nią dojechać. I tu pojawiły się poważne przeszkody. Pod pociąg relacji Warszawa-Wiedeń, którym zmierzał do Katowic Mysyrowicz, rzucił się nieznany osobnik. Nikt z pasażerów tego zdarzenia nie widział, pociąg zatrzymał się kilkaset metrów za rozjechanymi zwłokami, ale wydarzenie to spowodowało prawie trzygodzinny postój pociągu "w polu", w wyniku czego Mysyrowicz ledwo zdążył na ostatnie połączenie z Katowic do Tarnowskich Gór. Choć brzmi to okrutnie, co poniektórzy goście wernisażu podejrzewali, że wypadek na trasie pociągu był rozpaczliwą próbą powstrzymania przyjazdu Mysyrowicza na wernisaż.
Galeria "Na Tynku" jest młoda galerią, działającą dopiero od kilku miesięcy. Dotychczas prezentowane były wystawy Szczepana Sadurskiego, Roberta Szecówki, Jacka Frankowskiego, wybór prac z konkursów "Karpik" i Michała Graczyka. Animator i szef galerii, Mirosław Ogiński, jest osobą ambitną i ma dalekosiężne plany. Należy mu życzyć jak najlepiej, gdyż tego rodzaju placówek nigdy dość.O tym, że wernisaż był udany, powinien świadczyć chociażby fakt, iż rozpoczął się on o godz. 19.00 5 kwietnia, a zakończył ok. godz. 02.30 6-tego. Autor obdarowany został, wedle miejscowej tradycji, cegłą, stanowiącą ciężki (dosłownie) symbol galerii oraz, co nie jest już tradycją, bryłką rudy srebra, tzw. "samorodkiem". Rudę taką i podobne wydobywano w przeszłości w tarnogórskich kopalniach, niestety złoża, już dość dawno, zostały wyczerpane.Gościem wernisażu był również Michał Graczyk, autor poprzedniej wystawy, który dosłownie zakochał się w Tarnowskich Górach, zresztą z wzajemnością i stał się tam osobą niezwykle lubianą i popularną.Miejscowe pismo "Gwarek" zaszczyciło Mysyrowicza "rozkładówką", z obszernym tekstem i licznymi ilustracjami. Do galerii "Na Tynku" warto przyjeżdżać, warto ją wspierać i promować. To miejsce pełne swoistego uroku i niezwykle śląskiego klimatu.


Witold Mysyrowicz

relacja ukazała się na stronach internetowych SPAK  http://www.spak.art.pl/aktualnosci.php


Tygodnik Gwarek: Wciąż od nowa

2008-04-07

 

- Moja praca to wielka frajda, ale i kawał ciężkiej roboty – mówił rysownik Witold Mysyrowicz podczas wernisażu wystawy swoich rysunków i plakatów satyrycznych w Galerii „Na Tynku” w „Klubie 22” w Sowicach. Z autorem prac można się było spotkać 5 kwietnia. Wystąpili też artyści kabaretowi – Marian Makula i Andrzej „Toluś” Skupiński. - Za każdym razem, gdy zaczynam coś robić, to wydaje mi się, że robię to od początku. Nie chcę pamiętać o tym, co robiłem poprzednio. Chcę, żeby każda rzecz była czymś nowym. Choć oczywiście to nie zawsze jest możliwe. Człowiek sam od siebie nie potrafi uciec – zaznaczał Mysyrowicz. Podkreślał, że ceni sobie spotkania z widzami, kameralne wystawy i wernisaże. – Można wymienić doświadczenia, porozmawiać z ludźmi, choć także narazić się na razy i kuksańce. Ale nie jest sztuką chować się przed krytyką za redaktorem naczelnym czy wydawcą. Trzeba wyjść do odbiorców. Poza tym moje prace z reguły stają się pretekstem do rozmowy także na inne tematy – przekonywał Witold Mysyrowicz. Wystawa w Galerii „Na Tynku” jest 26. w dorobku artysty. W dwóch salach można obejrzeć zarówno rysunki i plakaty inspirowane polityką, jak i tzw. prace okazjonalne. – Możecie tu zobaczyć pewien wybór próbek tego, co robię, gdyż robię wiele różnych rzeczy – zwracał uwagę Mysyrowicz.


Życiorys tyleż niewiarygodny co prawdziwy

2008-03-31
Kultura

 

Witold Aleksander Konstanty Mysyrowicz – pseud. Dzik, Pitelass, Mysio. Jego rodzina ze strony ojca jest pochodzenia ormiańskiego. Wedle rodzinnej tradycji płynie w nim podwójnie królewska krew. Prababka jego (ze strony ojca) Jadwiga Ryx, miała być potomkinią Stanisława Augusta Poniatowskiego, którego jednego z synów z lewego łoża, z księżną Stanisławową z Czartoryskich, Lubomirską, usynowił jego zaufany kamerdyner Franciszek Ryx. O historii tej można przeczytać w książce Stanisława Wasylewskiego „Romans prababki”.

Dziadek (ze strony matki), Konstanty Zapolski, miał wywodzić się od największego satrapy w dziejach Węgier, krwawego króla Jana Zapolyi. I choć to może nie jest prawda, w koronie jest Mysiowi naprawdę do twarzy, a krew (nawet błękitna) budzi w nim obrzydzenie. Z królewskich fanaberii zostało mu chyba tylko to, że w latach sześćdziesiątych przez tydzień mieszkał na Wawelu. Jest też Mysio ciotecznym wujem Małgorzaty Niezabitowskiej, rzeczniczki rządu Mazowieckiego.
Czytać uczył się na listach Henryka Sienkiewicza pisanych do jego stryjecznego dziadka Mysyrowicza. Były stanowczo mniej ciekawe od Trylogii, ale za to znacznie krótsze i usilnie zachęcały do picia kefiru. W szkole miał trójkę z rysunków, co miało swoje uzasadnienie. Do dziś nie nauczył się porządnie rysować. I choć w rodzinie miał kilku wybitnych malarzy (w tym Władysława Ślewińskiego, który był synem jego ciotecznej prababki), nic nie zapowiadało późniejszego nieszczęścia, jakim są rysunki Mysyrowicza w „NIE”.


Galeria Satyry Na Tynku
Mirosław Ogiński - 506419568
Małgorzata Burzka-Janik - 604645132
Adam Morawiec - 601408378
Mieczysław Filak - 694529565
ul. Czarnohucka 22
42-600 Tarnowskie Góry
natynku@onet.eu





Galerie: